Konkurs literacki

W lutym chętni uczniowie Zespołu Placówek Oświatowych w Kodniu wzięli udział w konkursie literackim „MOJA MIEJSCOWOŚĆ W WIERSZU I LEGENDZIE”. Taki konkurs to znakomita okazja do rozwoju uzdolnień i zainteresowań oraz twórczego myślenia. Tworząc swoje prace, uczniowie wyrażali szacunek do małej ojczyzny, a także popularyzowali swoje miejsca zamieszkania, obiekty, symbole z nimi związane i piękno otaczającej przyrody.

Konkurs przebiegał w dwóch kategoriach wiekowych: klasy 1-3 i  4-8.

Komisja konkursowa w składzie: Regina Hasiewicz, Małgorzata Saczuk, Maria Sosnowska i Izabela Podsiadły doceniła starania wielu uczniów i postanowiła przyznać nagrody.

KATEGORIA: WIERSZ

Klasy 1-3

  1. Jowita Falkiewicz kl.3a
    Szymon Rafałko kl.3a
  1. Karol Kaźniuk kl.3a
  2. Zuzanna Chrabska kl.3a

Klasy 4-8

  1. Marta Litwiniuk kl.6b
    Pola Podsiadły kl. 6a
  1. Aleksandra Kaźniuk kl.8a
    Kamila Magier kl.8a
  1. Patryk Magier kl. 5a
    Kinga Danieluk kl.7a

KATEGORIA: LEGENDA

  1. Magda Krygier kl.6b
  2. Mateusz Majek kl.6b
  3. Natalia Drobczuk kl.6b

Gratulujemy wszystkim twórczych pomysłów! Nagrody i dyplomy zostaną wręczone podczas najbliższego apelu szkolnego.

Poniżej prezentujemy nagrodzone utwory literackie

TU GDZIE SIELSKO I ANIELSKO

Najpiękniejsze są poranki
Nad brzegami Kałamanki.
Kwiaty polne rozkwitają
I kolejny dzień witają.

A na polach Elżbiecina
Jak okiem sięgnąć równina.
Dywan barwny, kolorowy –
Maki, chabry chylą głowy.

Ptaki trele wyśpiewują
I wszystkim uszy radują.
W zbożu brodzi bocian biały
Kodeński mieszkaniec stały.

Ziemia ta gościnna każdemu
Roztacza uroki obcemu.
Kalwaria swym pięknem oczaruje,
Maryja pielgrzymów wyczekuje.

Ten Sapiehów stary gród
Zobacz sam – to istny cud!

Pola Podsiadły kl.6a

PRZYJAZNE MIEJSCE

KODEŃ – moja ojczyzna,
to cztery strony świata,
wśród ciszy i spokoju,
mijają tu wolno lata
BUG – rzeka graniczna,
Białoruś i  Polskę dzieli,
przytula do siebie Kodeń,
wśród krzewów soczystej zieleni.
KOŚCIÓŁ – cudowny obraz,
Maryja tam widnieje,
za sprawą pana Sapiehy,
na ołtarzu jaśnieje.
WIERNI – co tłumie bieżą,
z całego kraju , świata,
szukają u niej pomocy,
na dalsze trudne lata.
OBLACI – wspólnota mała,
modli się za nas doń
każdego tu wspomoże,
wyciągnie pomocną dłoń.
LUDZIE – weseli , mili ,
miejsce kochają to,
od wielu już pokoleń,
Kodeń to jest ich dom.
NATURA – świeże powietrze,
rzeka , ptaki , las,
łoś , sarna , dzik , lis , jeleń,
są z nami za pan brat.
SIELANKA – wiejskie klimaty,
wśród łąk zielonych i pól,
przybyszu  zmęczony życiem,
słyszysz tę ciszę? Chodź tu !
KODEŃ – senna osada,
tu wolniej płynie czas,
zatrzymaj się na chwilę,
odpocznij , pomarz wśród nas!

Kinga Danieluk kl.7a

Tamte lata

Gdy byłam małym dzieckiem,
Uśmiechniętym rozradowanym,
Brałam rękę taty, brałam rękę mamy,
Wspólnie szliśmy nad okczyński Bug.

W każdej kałuży
Stałam chwilkę dłużej.
Patykiem rysując marzenia.
Trafiały się skarby: kamyk, listek, ślimak…

Co było, to już było.
Co ma być, to na pewno będzie.
Spójrz tam! Lecą kaczki.
A tam szczupak pokazał swą zwinność.

Dzisiaj mam dwa marzenia .
Jedno małe: niech wrócą tamte chwile.
Drugie duże: niech czas i woda w Bugu
spokojnie płynie i płynie…

Aleksandra Kaźniuk kl. 8a

Mój mały świat

Moje Olszanki, wioseczka mała,
gdzie moja mama i babcia mieszkała.
Prababcia także i mama jej
mieszkały tutaj w wioseczce tej.

Moi przodkowie od wieków tu żyli.
Po tych zielonych łąkach chodzili.
i na tych polach  tu się trudzili.
Minęły lata…

Ludzi u nas teraz ciągle ubywa.
las do wsi szybko z każdej strony się zbliża.
Domy samotne – przeszłości ślad
Już nie powróci chyba ten świat.

Co będzie dalej? A któż to wie?
Moje Olszanki!
Wioseczka mała,
A nasza rodzina je ukochała!

Marta Litwiniuk kl.6b

Moja mała ojczyzna

Kodeń-moja mała ojczyzna
Pełna ciekawych ludzi i dzieł dawnych wielu
Gdzie Sapieha-nam piękną Panią kradnie.
I za wszelkie życia dochody
Chce ją mieć przy sobie.
Pani zostaje, a wieść o Sapieżyńskim Grodzie wciąż trwa.
Gdzie w noc zimową, styczniową
Ludzie bronili się z powodzeniem
Gdzie radziecko-polskie bohaterstwo broni
Stawiało mury naszej szkoły.
A każdy, żyw i chętny pracy
Pomagał na czym znał się.
Tak z pokolenia, na pokolenie
Przybywa Kodeńskiej Ojczyźnie
Pamiątek wielu i miejsc pięknych wiele
I każdy chęci ma trochę, niech głosi…
Że tu nad Bugiem
Są miejsca i ludzie.
I niech pamięć o Kodniu teraz,
I Kodniu z dawnych czas trwa…
Aby jak najdłużej.

Patryk Magier kl. 5a

Moja mała ojczyzna

Nad Bugiem, nad wschodnią granicą kraju rozpościera się mieścinka mała
miejsce kultu Maryjnego.
Bazylika Anny świętej przez pielgrzymów odwiedzana,
kryje w sobie historię niezwykłą.
Sapieha uzdrowiony, obraz wykradziony takie cuda były, ale się nie skończyły.
Uzdrowień i cudów co nie miara, które uczyniła wiara.
By mieć o cudach wiadomości,
powstały tomy ksiąg nieskończoności,
które w świat wydano,
by mieścinkę małą dumnie świat poznał
i z każdego krańca świata ku nam podążał.
Zabytków mamy jeszcze więcej.
Na kalwarii w nocy grasuje biała dama
i przechodniów straszy jakby była niewyspana.
Mieścinko moja niech każdy cię sławi,
a dobry Bóg niech cię wciąż błogosławi!

Kamila Magier kl.8a

Piękno Kodnia

Każdy z nas jest inny, każdy lubi różne rzeczy,
lecz gdy pozna tę miejscowość, że jest piękna nie zaprzeczy.
Są tu cerkwie i kościoły.
Jest przedszkole blisko szkoły.
Urząd Gminy, biblioteka,
poczta i społeczna opieka.
Jest dom starców i kultury,
które mają stare mury.
Ośrodek zdrowia i dwie apteki,
gdzie każdy kupi potrzebne leki.
Straż pożarna i graniczna,
plus Kalwaria bardzo śliczna.
Z Białorusią Bug graniczy,
który setki kilometrów liczy.
Jest tu cudna okolica,
co turystów wciąż zachwyca.
Tu wypoczną, pozwiedzają
i posilić się, gdzie mają.
Mimo wielu tych atrakcji,
trzeba przyznać takiej racji:
„Bez sympatii ludzi co dnia,
nikt nie dojrzy piękna Kodnia”.

 Jowita Falkiewicz, kl. 3a

Tak tutaj jest…

Życie moje w Okczynie
Nad Bugiem się toczy.
Tutaj zasypiam
I otwieram oczy.
Wczesnym rankiem
Gdy mgły opadają,
Biegnę do szkoły.
Tam wiedzę do głowy wkładają.
A gdy po szkole odpoczynku czas,
Idę na spacer w okczyński las.
Wieczorem ze zmęczenia po prostu padam.
Otwieram okno i znów z ptakam mogę pogadać.
Życie moje w Okczynie
Nad Bugiem  się toczy.
Tutaj zasypiam
I otwieram oczy…

Karol Kaźniuk kl.3a

Kodeń…

Daleko gdzieś na wschodzie,
w tym naszym polskim grodzie,
leży sobie mała wioska,
w której mieszka Matka Boska.
Kodeń się ona nazywa,
a życie tu miło upływa.

Mieszkają tu mili ludzie,
a część z nich w wielkim trudzie
na roli co dzień pracuje
i zwierzęta wiejskie hoduje.
Są tacy, co w biurach pracują,
inni zdrowiem się zajmują.
I jest też poczta, szkoła, ksiądz,
sklepy oraz ulic moc.

Jadą do naszej małej wioski
goście przeróżni z całej Polski.
Wszystkim się tu bardzo podoba,
na zwiedzanie za krótka doba.
Zapraszamy w nasze skromne progi
gościu miły, turysto drogi!

Szymon Rafałko, kl.3a

Wioseczka Kopytów

Na północy gminy Kodeń
jest wioseczka żywa jak ogień.
Jest tam pole, łąka las
i powietrze czystsze niż miasta kwas.
Jest tu cerkiew i kościół,
jest tu Czapelka mała rzeczka,
a w niej woda czysta jak Śnieżka.
Choć nie ma kina ni restauracji,
są tam zabawy lepsze niż we Francji.

Zuzanna Chrabska kl.3a

Legenda o Okczynie

W roku 1670 w małej wiosce położonej w starym, sosnowym lesie mieszkało kilka rodzin. Zajmowali się głównie polowaniem i wycinaniem drzew. Budowali domy pokryte słomą. Kobiety karmiły zwierzęta, przygotowywały posiłki, szyły ubrania i zajmowały się dziećmi. Życie wiedli w zgodzie, byli biedni, ale szczęśliwi.

Pewnego dnia  spokój przerwał okropny pożar  lasu oraz wioski. Wtedy spłonęły wszystkie domy. Mieszkańcy próbowali odbudować swoje izby, ale na marne. Nie mieli do tego materiałów, gdyż całe drewno spaliło się. Zrozpaczony lud zaczął myśleć o przeniesieniu się w  inne miejsce.

Jeszcze tego samego dnia, na wielkim koniu, przyjechał szlachcic Abczyński. Okazał się być człowiekiem mądrym, znającym  się na wielu sprawach. Niezmiernie wzruszyła go ich historia. Napisał bardzo długi list do  swojej służby, mieszkającej razem z nim w dużym dworze, aby przyjechali do wsi położonej przy rzece Bug, przy mieście Kodeń, którym rządził Sapieha, i żeby przywieźli ze sobą materiały do budowania domów oraz jedzenie. Abczyński cały czas pocieszał strapionych mieszkańców, że wszystko będzie w porządku. Służba szlachcica przyjechała w bardzo szybkim tempie. Przywieźli ze sobą to, o co prosił  ich Abczyński. Wszyscy solidarnie  zaczęli budować nowe domy. Po wielu godzinach pracy, nadszedł czas na ucztowanie. Mieszkanki w podzięce zrobiły na drutach, z oczek(później ten sposób nazwano  okczynskim), przepiękny płaszcz dla  szlachcica. Bardzo mu się spodobał ten podarek.

Od tego prezentu, Abczyński tej miejscowości nadał nazwę Okczyn:  „ok” pochodzi od robionych na drutach oczek; natomiast „czyn” znaczyło, że w tej wiosce miało  panować dobro i spokój. Szlachcic  pożegnał się z  okczynianami  i pojechał do swojego dworu, gdzie czekała na niego  jego żona. Oczywiście Abczyński stał się honorowym gościem wsi Okczyn. Często przyjeżdżał do tej wioski i za każdym razem przywoził cenne  podarki.

Mateusz Majek kl.6b

Legenda o zabłockich olchach

Skąd się wzięły olchy w Zabłociu ? Jaka jest ich historia? Oto stara opowieść, którą snuje czas…      

W dawnych, zamierzchłych czasach na terenach dzisiejszego Zabłocia, wiodła spokojne życie córka władcy rodu Polan – Olszana. Lubiła przystrajać swe suknie kwiatami lub innymi roślinami. Latem spędzała całe dnie na polach i w lasach. Była tak piękna, że wszyscy uważali ją za ideał. Była tak pełna dobroci, jak może być słońce, które obdziela swoim ciepłem wszystkie istoty na Ziemi. Ta urokliwa i wrażliwa dziewczyna żyła w zgodzie z naturą, jak żyją młode pisklęta pod skrzydłami matek.

Pewnego dnia przybył na dwór ojca Olszany młodzieniec z cudzoziemskiego kraju. I zdarzyła się rzecz poważna, nieodwracalna. Wystarczyło jedno spotkanie młodych, aby córka wodza zakochała się w jego oczach. On również ją pokochał. Uczucie miłości nie było im obce, ponieważ ona kochała świat natury, a on uwielbiał złoto i pieniądze. Jednak chciał się zmienić na lepsze dla swej ukochanej. Chłopak przybył z innej cywilizacji, z kraju, który od dawna posiadał już sztukę handlu, gdzie wszystko oceniano według wartości popytu i podaży. Zgodnie ze zwyczajami swojego państwa poddał w wątpliwość szczere i naiwne uczucie Olszany, ponieważ myślał, że chce go wykorzystać i zabrać mu majątek. W jej świecie nikt nigdy nie wątpił w prawdziwość uczuć drugiego człowieka,  więc wydawało jej się to dziwne i nieznane zachowanie.

O zmierzchu, kiedy słońce znika z pola widzenia, cudzoziemiec widząc, że Olszana jest smutna i zamyślona, zapytał ją : ,,O czym tak rozmyślasz?”. Ona jednak nie odezwała się, gdyż każdy człowiek posiada w swojej duszy tajemniczy ogród i nie wpuszcza tam nikogo, do kogo nie ma zaufania. Po chwili chciała wyjść, lecz chłopak ją zatrzymał. Usiadła posłusznie ze skrywanymi w sobie emocjami. Każde następne dnie przemijały podobnie. Dziewczyna z każdą minutą traciła swój pogodny uśmiech i już nie miała chęci na zrywanie kwiatów i robienie bukietów, jak to czyniła wcześniej.

Gdy zebrała się w siłę, wygnała młodzieńca z dworu. Nie rozumiał, dlaczego to zrobiła. ,,Jutro powrócę” – pomyślał w duchu. Niestety, nie wiedział, że są takie dni, które nie mają jutra. Po tym wydarzeniu Olszana została sama. Była pogrążona w rozpaczy, lecz otarła łzy i postanowiła udać się do lasu. Zawsze to robiła, jeśli nie umiała poradzić sobie z tak wielkimi emocjami. Szła daleko, przez leśną krainę, między kwiatami i gałęziami. Kiedy dotarła w samo serce lasu, usiadła na leżącym tam kamieniu i uniosła głowę ku niebu. Właśnie wtedy mogła wyrzucić z siebie wszystkie skrywane smutki. Ujrzała ją bogini Mokosz. Przysłuchiwała się chwilę Olszanie i stwierdziła, że musi ulżyć jej cierpieniu. Zamieniła ją w piękne, wielkie drzewo. Później nazwano je Olszą od imienia dziewczyny. Rosła ona przez wiele lat w tym samym miejscu koło głazu.

Niestety, w późniejszych czasach wycięto cały las, a razem z nim Olszę. Z każdym nowym pokoleniem zapominano o dawnej dziewczynie i jej historii. Teraz nie ma śladu po niej, lecz oczywiście gatunek tych drzew przetrwał. Nikt nie wie, w jakim miejscu znajdował się las, lub ogromne drzewo. Można się tylko tego domyślać. Faktem jest, że w Zabłociu pozostało wiele olch.           

Magda Krygier kl. 6b

Legenda o Zabłociu

Legenda Zabłocia jest piękna a zarazem straszna. Uczy, że bycie nie miłym i chciwym nie wyjdzie na dobre.

Legenda głosi,że w lesie raz w roku można spotkać piękne elfy lub straszne ryby. Dawno, dawno temu istniały dwa jeziorka. W noc świętojańską nad jednym z nich można spotkać elfy, które na jeden dzień zabierają do magicznej krainy. Jednak jeśli źle trafisz, spotkasz dziwne człowieko-ryby które wciągają do wody i topią.  A o to i cała historia.

Pewnej nocy w Zabłociu urządzono huczną zabawę. Wśród gości był chciwy kupiec i dziewczynka o złotym sercu. Gdy wszyscy siedzieli przy stole, pewien człowiek zaczął opowiadać o legendzie. Kupiec gdy ją usłyszał, od razu pobiegł szukać jeziorka. Dowiedział się, że nad dobrym stawem po środku rośnie kwiat, który daje elfom moc i w noc świętojańską pozwala wyjść na powierzchnię wody. Dlatego też dobra dziewczyna bardzo chciała spotkać elfy i poprosić je o radę. Kupiec niestety pierwszy znalazł jezioro. Elfy są bardzo mądre i wyczuły, że jest on zły i zależy mu tylko na bogactwie. Kupiec oczywiście nie był zadowolony z faktu, że elfy nie wpuszczą go do magicznej krainy. Uciekł i uknuł plan. W tym czasie dziewczyna dotarła do elfów, które wpuściły ją do krainy. Kupiec odnalazł drugie, złe jeziorko i przekonał człowieko-ryby do zemsty. Razem zakradli się do elfów i je zaatakowali. Magiczne istoty od razu zamknęły portal do magicznej krainy, a dziewczynkę sprowadziły z powrotem na ziemię. Podarowały jej naszyjnik z mocą latania i zmieniania się w różne zwierzęta. Rozpętała się straszliwa bitwa. Kupiec korzystając nieuwagę dziewczynki zerwał jej z szyi naszyjnik i za pomocą jego mocy dostał się na środek stawu. Jeden z elfów dostrzegł to i zabrał handlarzowi magiczny przedmiot. Ten w ostatniej chwili zerwał kwiat i czar prysł. Zniknęły elfy, człowieko-ryby, dwa jeziorka i kwiat. Dziewczyna widząc to, głośno się rozpłakała. Kupiec szukał klejnotu, ale na próżno. Zdenerwowany zaczął krzyczeć na dziewczynkę:

– Gdzie naszyjnik?!!!

– Nie wiem! – stanowczo odpowiedziała.

Po czym zniknęła.

Jak głosi legenda, dziewczyna zastała strażniczką Zabłocia i chroni je przed niebezpieczeństwami, a kupiec został ukarany za swoją chciwość i złość. Naszyjnik jest gdzieś zagubiony w lesie. Kiedyś nadejdzie czas, że ktoś o dobrym sercu odnajdzie go i zyska niesamowitą moc. Od tamtej pory elfy podobna pojawiają się nocą Sobótkową. Tylko wtedy można doświadczyć magii…

Natalia Drobczuk 6 b